Nie tak dawno Fundacja Kościuszkowska oddziału w Michigan zorganizowała na terenie Zakładów Naukowych w Orchard Lake dwie prelekcje, wykłady mecenasa i honorowego konsula RP w Detroit Ryszarda Walawendra dotyczące metod uzyskania polskiego obywatelstwa, a tu kilka dni temu zaskoczyła nas niemile wiadomość, że jeden z republikańskich senatorów z Ohio, Bernie Moreno (urodzony w Kolumbii), wniósł do Kongresu Stanów Zjednoczonych propozycję ustawy zniesienia dopuszczalności podwójnego obywatelstwa dla obywateli amerykańskich. Czy taka ustawa kończyłaby definitywnie możliwość uzyskania lub utrzymania podwójnego obywatelstwa dla wszystkich obywateli USA? Czy obywatele USA, którzy posiadają w tym momencie obywatelstwo innego państwa będą musieli się go zrzec? Na pewno taka ustawa, gdyby przeszła, zasadniczo odebrałaby milionom obywateli amerykańskich możliwość podwójnego obywatelstwa lub sprawiłaby, że niektórzy obywatele mogliby stracić obywatelstwo amerykańskie, gdyby postanowili pozostać przy tym drugim.
Od razu, aby uspokoić atmosferę, trzeba zaznaczyć, że do Kongresu trafiają setki propozycji ustaw, które ostatecznie nigdy nie stają się powszechnie obowiązującym prawem. Nie ma jednak wątpliwości, że już sama propozycja takiej ustawy wzbudza obecnie bardzo wiele emocji. Spróbujmy jednak na chłodno przeanalizować kilka podstawowych zagadnień związanych z legalnością takiej ustawy wraz z absurdalnymi konsekwencjami, do których mogłaby ona ostatecznie doprowadzić, a z których wnioskodawca nie za bardzo chyba zdaje sobie sprawę, chociaż swoją edukację na poziomie bakałarza (niestety tylko z biznesu, a nie z prawa!) uzyskał na Uniwersytecie w Michigan.
Omawiana przez nas propozycja ustawy republikańskiego senatora Moreno o wyłącznym obywatelstwie niejako stawia ultimatum dla każdego obywatela USA posiadającego obywatelstwo obce, niezależnie od ilości tych obywatelstw. Projekt ustanawia roczny termin, w którym każdy obywatel USA musiałby zrzec się obcego obywatelstwa, wnosząc odpowiednią petycję do Sekretarza Stanu, czyli do Departamentu Stanu [State Department]. Alternatywnie, dana osoba, które jednak wolałaby zachować swoje nieamerykańskie obywatelstwo mogłaby się zrzec obywatelstwa USA poprzez wniesienie prośby/petycji do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego [Department of Homeland Security]. I dalej, propozycja tej ustawy przewiduje, że jeśli w tym rocznym okresie dana osoba nie wniesie odpowiedniej petycji i nie podejmie definitywnej decyzji, przy którym obywatelstwie chce ostatecznie pozostać, to taka osoba miałaby automatycznie zostać uznana za osobę, która zrzekła się obywatelstwa USA. Ponadto każdy obywatel USA, który w przyszłości uzyskałby obywatelstwo obcego państwa, automatycznie zrzeknie się (dobrowolnie?), obywatelstwa USA po uzyskaniu obywatelstwa innego kraju. Biorąc pod uwagę, że USA są krajem imigrantów, dla milionów ludzi ten projekt ustawy przyprawia sporo stresów, ponieważ bardzo wielu Amerykanów posiada podwójne lub wielokrotne obywatelstwo i to najczęściej automatycznie przez sam fakt urodzenia się na terenie innego kraju lub poprzez więzi rodzinne.
Pierwszy problem, z którym taka ustawa musiałaby się zmierzyć to fakt, że kwestia zrzeczenia się nie jest tak łatwa w wielu krajach. Tak więc, choć USA mają formalny system zrzeczenia się obywatelstwa amerykańskiego (a co ciekawe przewidziane jest to wyłącznie poza granicami USA w konsulatach), nie każdy kraj pozwala swoim obywatelom zrzec się obywatelstwa. Np. polskie prawodawstwo nie przewiduje takiej automatycznej procedury. Aby zrzec się polskiego obywatelstwa trzeba wnieść odpowiednią prośbę do Prezydenta R.P., i przynajmniej teoretycznie mogłoby się zdarzyć, że Prezydent RP nie przyjmie prośby danego obywatela o zrzeczeniu się polskiego obywatelstwa i wtedy taka osoba pozostawałaby w swoistym prawnym limbo: byłaby pozbawiona obywatelstwa amerykańskiego, bo nie zrzekła się polskiego obywatelstwa, mimo, że chciała się go zrzec. Również, nie należy zapomnieć, że polskie obywatelstwo nabywa się automatycznie już przez sam fakt urodzenia się z jednego z polskich rodziców (uzyskanie odpowiedniej dokumentacji potwierdza tylko ten fakt, a nie nadaje obywatelstwo).
Ponadto projekt tej ustawy przewiduje absolutnie nieprawnie, że zrzeczenie się obcego obywatelstwa nastąpiłoby przez napisanie petycji do Sekretarza Stanu USA. Najistotniejszy problem polega jednak na tym, że sekretarz stanu USA absolutnie nie ma takich uprawnień czy kompetencji, by mógł przyjąć zrzeczenie się obcego obywatelstwa. Łamałoby to podstawowe zasady suwerenności innych państw, bo to może być dokonane tylko i wyłącznie przez władze tego obcego kraju. Jak napisałem powyżej: w Polsce decyzje taką podejmuje Prezydent RP. Przypomnijmy w tym miejscu, że każdy kto przyjął obywatelstwo amerykańskie w procesie naturalizacji złożył też oficjalnie przysięgę swojej wierności i lojalności Stanom Zjednoczonym. Przysięga taka nie wymaga rezygnacji z obcego obywatelstwa. Nietrudno zatem zauważyć, że już sam mechanizm zrzeczenia się obcego obywatelstwa przewidziany w tym projekcie ustawy wydaje się być absolutnie niepoprawny z punktu widzenia prawa.
Podobny problem prawny dotyczy zrzeczenia się obywatelstwa amerykańskiego. Projekt ustawy senatora Moreno zakłada, że jeśli ktoś nie chce zrzec się obcego obywatelstwa w ciągu roku, musi zrzec się obywatelstwa USA w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS). Obecnie jednak zrzeczenie się obywatelstwa USA dokonuje się przez Departament Stanu wyłącznie, jak wspomniałem wcześniej, poza granicami USA w ambasadach i konsulatach. Jeśli nawet przeniesiono by omawiane kompetencje do DHS to stworzyłoby mnóstwo dodatkowej pracy dla tej agencji (przypomnijmy, że to właśnie ten Departament zajmuje się wszystkimi sprawami imigracyjnymi!) i trzeba by stworzyć całkowicie nowe procedury, co raczej wydaje się po prostu mało prawdopodobne, gdyż sprawy te dotyczyłyby milionów amerykańskich obywateli.
Oprócz tych wszystkich kwestii prawnych, istnieje bardzo poważny problem podatkowy, który dotyczy urzędu skarbowego (IRS) i osób składających zeznania podatkowe. Gdyby wszyscy ci obywatele USA nagle stali się już nie-obywatelami USA, i potraktowani by byli jako osoby, które zrzekły się obywatelstwa, podlegaliby automatycznie tzw. „podatkowi wyjazdowemu” (Exit Tax), ponieważ utrata obywatelstwa nie przewiduje “powrotu” do statusu stałego pobytu w USA, lecz… deportację. Krótko mówiąc, istnieje podstawowa zasada, że jeśli posiada ktoś określony dochód lub/i jakiś majątek netto po wyjeździe z USA, amerykański kodeks podatkowy traktuje takie aktywa tak, jakby zostały one sprzedane w dniu „wyjścia” (tj. w dniu zrzeczenia się obywatelstwa) i zgodnie z tym zostałyby odpowiednio opodatkowane. To byłoby ogromne zderzenie związane z „podatkiem wyjściowym”. Np. jak udało mi się ustalić osoba posiadające majątek całkowity wartości np. 3 mln dolarów (wliczając w to także fundusze emerytalne takie jak IRA), obciążona byłaby podatkiem blisko pół miliona dolarów! Takie opodatkowanie byłoby niemal automatyczne, ponieważ projekt ustawy mówi, że każdy, kto nic nie zrobi w przeciągu roku, automatycznie „dobrowolnie” zrzeka się obywatelstwa USA. Miliony Amerykanów zmuszone byłyby zapłacić taki „podatek wyjściowy”, co mogłoby stać się ogromnym problemem nie tylko dla samych tych osób, ale dla całego systemu podatkowego, a nie tylko imigracyjnego.
Dodatkowo, istnieje też bardzo poważne pytanie konstytucyjne, podważające legalność takiej ustawy. Istnieje kazus prawny sprawy znanej jako: Afroyim v. Rusk [387 U.S. 253 (1967)], w której Sąd Najwyższy USA bardzo wyraźnie orzekł, że Kongres nie może odebrać nikomu obywatelstwa USA. To może być wyłącznie dokonane przez dobrowolny akt zrzeczenia. Więc jeśli nie jest to dobrowolny akt, osoba nie można stracić obywatelstwa USA. Argument „wyboru obywatelstwa”, który proponuje ustawa, jako równoważnik dobrowolności może nie spełniać standardów wyraźnie określonych w sprawie Afroyim i zasadniczo taka ustawa prawdopodobnie łatwo uznana mogłaby być za naruszenie praw konstytucyjnych wynikających z 14. Poprawki do Konstytucje USA, jak wyjaśniono to w sprawie Afroyim.
Jak widać zatem istnieje zbyt wiele kwestii prawnych, konstytucyjnych i praktycznych z tą ustawą, by stała się ona obowiązującym prawem, chociaż niepokój budzi już sama propozycja takiej ustawy, która wskazuje na absolutnie złe zrozumienie, jak działają zasady dotyczące obywatelstwa. Trzeba tu bowiem przypomnieć, że niemal każdy może zostać podwójnym obywatelem bez podjęcia jakichkolwiek działań: obywatelstwo można było uzyskać na podstawie miejsca urodzenia rodziców, albo tylko dlatego, że rodzice spędzali akurat wakacje w danym kraju. Jest bowiem wiele sposobów, by ktoś mógł nabyć podwójne obywatelstwo nawet gdy nigdy tego nie zamierzał. I bardzo wielu obywateli amerykańskich nawet o tym nie wie. Zatem wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby zaproponowane prawo miałoby wejść w życie.







