<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>The Polish Weekly &#124; Tygodnik Polski &#187; Polonia</title>
	<atom:link href="http://polishweekly.com/category/polonia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://polishweekly.com</link>
	<description>najstarsza polonijna gazeta w Detroit</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 11:04:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Insynuacje Różalskiego &#8211; protest Kornackiego</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/07/insynuacje-rozalskiego-protest-kornackiego/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/07/insynuacje-rozalskiego-protest-kornackiego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 13:22:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Listy]]></category>
		<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Polonia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=764</guid>
		<description><![CDATA[List do redakcji W polonijnym programie radiowym „Polskie Rozmaitości” z dnia 7/01/2010  Jerzy Różalski ropoczął  poranny program uwagą, że ma nadzieję, że Rosjanie udostępnią archiwa spraw katyńskich. Może wreszcie dowiem  się,  którzy z ocalałych jeńców szpiegowali, donosili Sowietom o innych jeńcach, którzy zginęli w Katyniu.”   Nie wierzyłem własnym uszom.  Poprosiłem, aby dać mi to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>List do redakcji</p>
<p>W polonijnym programie radiowym „Polskie Rozmaitości” z dnia 7/01/2010  Jerzy Różalski ropoczął  poranny program uwagą, że ma nadzieję, że Rosjanie udostępnią archiwa spraw katyńskich. Może wreszcie dowiem  się,  którzy z ocalałych jeńców szpiegowali, donosili Sowietom o innych jeńcach, którzy zginęli w Katyniu.”   Nie wierzyłem własnym uszom.  Poprosiłem, aby dać mi to na piśmie.</p>
<p><span id="more-764"></span></p>
<p>Moim zdaniem Panie Różalski, Pana niecierpliwe oczekiwanie na teczki katyńskie jest chorą zachcianką splugawienia  pamięci tych co unikneli mordu  w Katyniu (Miednoje, Charkow), tych  co już odeszli na wieczną wartę, i tego ostatniego, który jeszcze może mówić tak za siebie jak i w Ich obronie, bo łączy nas jedna wspólna nić.  Przywołuję więc do pamięci tych ocalałych, którzy żyli w naszym rejonie: Kpt. Edmund Frankowski,  Dr. Stanisław Sadowski,  Ppr. Zygmunt Stankiewicz i  Ks. Zdzisław Peszkowski.  W ich i własnym imieniu ostro protestujemy przeciwko insynuacjom szpiegostwa wśród polskich oficerów przeciwko swoim kolegom, na rzecz Sowietów. Środowisko, w którym przebywałem biło pulsem patriotycznym. W ogóle nie pamiętam, aby ktokolwiek wspominał o szpiegowaniu  swoich kolegów, nawet w formie „kaczki obozowej”.  Zauważmy, że trudy obozowe pogłębiały w nas ducha koleżeństwa, solidarności, honoru i tak chcemy ich pamiętać.</p>
<p>Dla lepszego zrozumiennia tej sprawy muszę podzielić się tym co następuje. Marzec, rok 1940. Siedzę jako „jeniec” wojenny w obozie Ostaszków, który mieści około 6500 oficerów polskiej policji. Pewnego dnia zrobiło się gwarno i ruchliwie. Zaczęli pobierać kilkunastoosobowe grupy do „woprosów” (rejestracji/ krótkiego przesłuchania) przed wyjazdem „do domu”. „Czas najwyższy!” Istotnie, za kilka tygodni odmaszerowuje już pierwszy transport 350. ludzi.  Znalazła się mała jeniecka orkiestra.  Wielki gwar pożegnania i prośby o skontaktowanie się z bliskimi w Kraju. Nad obozem zawisła nadzieja &#8211; JEDZIEMY DO DOMU!   Nie wiedzieli, że ten dom to Wieczny Dom Pana  zaczynający się od lasu katyńskiego.   Ja też opuściłem Ostaszków, ale w innym kierunku, przeniesiony do obozu Griazowiec. Dlaczego niewielką grupkę jenców ocalono? Domysłów jest wiele.  Równolegle, z tym ohydnym rozkazem Stalina i Politbiura o ludobójstwie Polaków  musiała być powzięta druga decyzja, a mianowicie stworzenie jednego małego pokazowego obozu dla ewentualnych kontroli międzynarodowych. Miał to być dowód dla szerokiego świata, że w dalszym ciągu istnieją obozy jenieckie z Polakami. Takim obozem był obóz Griazowiec, mający  około 440. „rezydentów”.   Kto wypełniał ten obóz: 4-5. chłopców z Junackich Hufców Pracy od 17 do 19 lat.  Od 20 do 30 lat setka podchorążych, dziesiątki lekarzy,  podporucznicy, porucznicy i pewna ilość pozostałych  rang.  Druga możliwość &#8211; Rosjanie ocalili część jeńców z myślą stworzenia polskiej armii pod sowiecką kontrolą.  Znany nam płk. Berling jest w tym planie.  Spędziłem  w obozach sowieckich  dwa lata, od napaści sowieckiej we wrześniu ’39 roku, aż do wstąpienia do armii gen. Andersa we wrześniu ’41 roku. Poznałem życie sowieckich obozów jenieckich. Nie widzę tam miejsca dla jakiejkolwiek działalności szpiegowskiej. Szpiegowanie czego? Czy sąsiad z pryczy głośno chrapie? Jakie jest pogłowie pluskiew?   Panie Różalski, wszyscy tamci ludzie to patrioci, męczennicy w naszej narodowej sprawie.  Czcijmy ich takimi. Nie dopatrujmy się czegoś, czego nie  było.</p>
<p>Jeniec obozu Pawliszcze Bor (2 razy), Ostaszkowa i Griazowca,<br />
Kpt. Emil Kornacki</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/07/insynuacje-rozalskiego-protest-kornackiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność prasy i słowa</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/06/wolnosc-prasy-i-slowa/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/06/wolnosc-prasy-i-slowa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 15:12:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Od Redakcji]]></category>
		<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Anita Dul]]></category>
		<category><![CDATA[PAC FCU]]></category>
		<category><![CDATA[pozew]]></category>
		<category><![CDATA[Wanda Park]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Jak wielu czytelników zapewne się orientuje, prawną podstawą ochrony wolności słowa w Stanach Zjednoczonych jest uchwalona w 1789 r. i ratyfikowana w roku 1791 tzw. Pierwsza Poprawka do Konstytucji, która w tłumaczeniu na język polski brzmi tak:„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">Jak wielu czytelników zapewne się orientuje, prawną podstawą ochrony wolności słowa w Stanach Zjednoczonych jest uchwalona w 1789 r. i ratyfikowana w roku 1791 tzw. Pierwsza Poprawka do Konstytucji, która w tłumaczeniu na język polski brzmi tak:„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, albo naruszających prawo do spokojnego odbywania zebrań i wnoszenia do rządu petycji o naprawienie krzywd”.</div>
<div><span id="more-751"></span></div>
<p>Współczesna, powszechnie przyjęta od kilkudziesięciu lat doktryna prawna stoi jednak na stanowisku, że ta część amerykańskiej Ustawy Zasadniczej chroni wolność słowa – podobnie jak wolność wyznania, zrzeszania się (prawo do zrzeszania się nie jest w sposób wyraźny zapisane w Pierwszej Poprawce, ale uważa się, że w sposób logiczny z niej wynika), pokojowych zgromadzeń i składania petycji – przed ingerencją ze strony wszelkich władz publicznych. Instrumentem prawnym, który – jak przyjmuje się w doktrynie i orzecznictwie sądowym – rozciąga obowiązywanie Pierwszej Poprawki na poszczególne Stany jest §1 XIV Poprawki, który mówi m.in., że„Żaden stan nie może wydawać ani stosować ustaw, które by ograniczały prawa i wolności obywateli Stanów Zjednoczonych”.</p>
<p>Dlaczego dzisiaj piszę o Pierwszej Poprawce do Konstytucji? <strong>Dlatego, że wydawca i redaktor naczelny Tygodnika Polskiego został pozwany do sądu przez Anitę Dul, COO naszej unii kredytowej.</strong></p>
<p>W kolejnym wydaniu Tygodnika przytoczę obszerne fragmenty z pozwu.</p>
<p>Po ukazaniu się informacji w Internecie, otrzymaliśmy od Czytelnika (nazwisko znane redakcji) propozycję założenia konta „donation account”, na które można będzie wpłacać pieniądze w celu uzbierania funduszy na obronę wolności słowa i Tygodnika Polskiego, a  mówiąc dokładnie na opłacenie adwokata. Jeśli Czytelnicy chcieliby pomóc, prosimy czek przesłać na adres redakcji. <strong>Czeki należy wystawiać na: Polish Weekly Legal Defense Fund.</strong> Pieniądze zgromadzone na tym koncie podlegają ścisłej kontroli; mogą być przeznaczone tylko i wyłącznie na ten jeden cel. Niewykorzystane fundusze zostaną proporcjonalnie zwrócone do ofiarodawców.</p>
<p><strong> Z góry serdecznie dziękujemy za wszelką pomoc.</strong></p>
<p>Po opublikowaniu serii listów od czytelników, w środowisku polonijnym zapanowała swoista nagonka na wolność prasy i słowa. Szczególnie niepokojące są naciski wzywające do ograniczenia swobody wypowiedzi pod groźbą procesów sądowych, ponieważ publikowane informacje, często pochodzą od czytelników. Zamiast próby wyjaśnienia oraz działania zmierzającego do rozwiązywania narastających problemów i nieprawidłowości w polonijnych organizacjach i instytucjach, straszy się dziennikarza, który ujawnia temat. Ograniczanie wolności słowa i wolności prasy uważa się za czynniki najbardziej sprzyjające korupcji&#8230;<br />
Zastanówmy się nad tym, czy redakcja pozwoliłaby sobie na publikowanie niesprawdzonych informacji? Czy podjęta przez wydawcę TP próba uratowania przed bankructwem najstarszej tradycją polonijnej gazety miałaby się unicestwić tylko dlatego, że gazeta stała się niewygodna dla niektórych instytucji i organizacji, czy osób publicznych?</p>
<p><strong>Co Czytelnicy sądzą &#8211; czy dążenie do ujawnienia prawdy jest czynem, który należy piętnować i pozywać dziennikarza do sądu? Dlaczego w wolnym kraju wolność słowa i swoboda pracy dziennikarza jest zagrożona?</strong></p>
<p>Jako wydawca i redaktor naczelny Tygodnika Polskiego i pisma społeczno – kulturalnego „Profile” protestuję przeciwko próbom ograniczenia prawa do wolności słowa i prasy. <strong>Wydawać by się mogło, że gdzie jak gdzie, ale w USA – kolebce demokracji – media nie powinny narzekać na ograniczanie swobody wypowiedzi. Tak, amerykańskie media, niestety nie polonijne, i to jest bardzo przykre.</strong></p>
<p>Rozpoczęło się lato kalendarzowe, a wraz z nim pikniki w parku „Wanda”. Organizatorzy wkładają dużo pracy, by taki piknik był nie tylko miejscem uzbierania dodatkowych funduszy pieniężnych na działalność organizacji, ale też czasem spotkania Polonii. Dlatego pamiętajmy o letnich piknikach i spotykajmy się w parku „Wanda”. W minioną niedzielę gospodarzami pikniku byli „Filareci”. Z wielką przyjemnością można było porozmawiać z Członkami chórów „Filaretów”, zjeść polskie dania, zatańczyć tango czy rumbę, a poprzez swoją tam obecność i korzystanie z oferowanych niespodzianek, delicji i trunków dołożyć cegiełkę do filareckiej skarbonki. Tam byliśmy, wino piliśmy, a reportaż zdjęciowy w obiektywie Jurka Szelążka zamieszczamy w najnowszym wydaniu Tygodnika Polskiego.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie.</p>
<p>Alicja Karlic</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/06/wolnosc-prasy-i-slowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prywatna sprawa &#8211; czyja?  &#8211; z Kazimierzem Magdą rozmawia Halina Massalska</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/05/prywatna-sprawa-czyja-z-kazimierzem-magda-rozmawia-halina-massalska/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/05/prywatna-sprawa-czyja-z-kazimierzem-magda-rozmawia-halina-massalska/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 09:53:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Halina Massalska]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Magda]]></category>
		<category><![CDATA[Rada Dyrektorow PAC FCU]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Kredytowa PAC]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=725</guid>
		<description><![CDATA[H.M. – Czy jest to możliwe, że Pan nigdy nie otrzymał odpowiedzi od Rady Dyrektorów co było powodem usunięcia go z ich grona? Co więcej, dlaczego ta sprawa jest owiana jakąś dziwną tajemnicą? W czasie dyskusji na Dorocznym Walnym Zgromadzeniu Federalnej Unii Kredytowej PAC wystąpił Pan z prośbą, o wyjaśnienie tego uczestnikom zebrania. Usłyszeliśmy odpowiedź: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>H.M.</strong> – Czy jest to możliwe, że Pan nigdy nie otrzymał odpowiedzi od Rady Dyrektorów co było powodem usunięcia go z ich grona? Co więcej, dlaczego ta sprawa jest owiana jakąś dziwną tajemnicą? W czasie dyskusji na Dorocznym Walnym Zgromadzeniu Federalnej Unii Kredytowej PAC wystąpił Pan z prośbą, o wyjaśnienie tego uczestnikom zebrania. Usłyszeliśmy odpowiedź: „to jest sprawa prywatna”. Po raz kolejny padło pytanie z Sali – za co pan Magda został usunięty z Rady Dyrektorów? Wyborcy mają prawo wiedzieć, dlaczego nie sprawdził się człowiek, którego obdarzyli zaufaniem, na którego oddali swoje głosy&#8230; Przewodnicząca Rady Dyrektorów Joanna Strzałkowska odpowiedziała krótko: „jest to sprawa prywatna”. Jak to rozumieć, czyja lub kogo prywatna sprawa?</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Kazimierz Magda</strong> – Zapewniam, że nie moja. Ja nie mam nic do ukrycia. Słyszała Pani, że wystąpiłem o podanie przyczyny usunięcia mnie z Rady Dyrektorów. Chciałem, aby ujawnili to na tym Dorocznym Walnym Zgromadzeniu, tym bardziej, że prawdziwie moja kadencja miała upłynąć właśnie w tym roku.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><span id="more-725"></span>H.M.</strong> – Czyli pełnił Pan swoją funkcję przez dwa lata, od wyborów w 2007 roku, do czasu usunięcia z Rady. Kto zajął to miejsce i jak wyglądało rozstanie się z Radą Dyrektorów?</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>K.M.</strong> – Zacznę od tego, że 20 maja 2009 roku, przybyłem na zebranie dyrektorów, ale do budynku unii nie miałem prawa wejść. Przed drzwiami czekał John Swidwinski i wręczył mi papier informujący, że odebrano mi „bond” co jest jednoznaczne z tym, że nie mogę być dyrektorem. Na moje miejsce został powołany Hendrik Zenicki, który właśnie przegrał wybory kiedy ja je wygrałem w 2007. Był dyrektorem od wielu lat i po przegranej zajął miejsce w Supervisory Committee (Komisji Nadzorczej).</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>H.M.</strong> – Z ciekawości pytam, czy jak on został powołany na Pana miejsce, to automatycznie przedłuża się jego kadencja na dalsze lata i nie podlega wyborom?</p>
<p><strong>K.M</strong>. – Nie, tak nie jest. Zgodnie ze statutem unii dyrektor powołany na stanowisko z jakiegoś powodu zwolnione w czasie trwania kadencji, podlega głosowaniu w najbliższych wyborach. Członkowie mają prawo zadecydować, czy osoba ta powinna ich reprezentować. Pan Zenicki otrzymał to miejsce poprzez tzw. nominację.</p>
<p><strong>H.M</strong>. – Co to jest ten „bond”, przed czym chroni, w jakim przypadku może być zabrany?</p>
<p><strong>K.M.</strong> – Jest to ubezpieczenie, działające podobnie jak każde inne ubezpieczenie np. domu, czy samochodu, a które chroni przed konsekwencjami prawnymi, wynikającymi z jakiejś np. źle podjętej przeze mnie decyzji, działania, czy sprawy sądowej wytoczonej przeciwko dyrektorom.</p>
<p><strong>H.M.</strong> – Rozumiem, że ubezpieczenie to pokrywane jest ze środków unii, a więc pewnie ktoś doszedł do wniosku, że Pan stanowi jakieś zagrożenie. Co Pan zrobił złego?</p>
<p><strong>K.M</strong>. – Właśnie tego nie wiem. Chciałem spotkać się z Radą Dyrektorów i porozmawiać na ten temat, ale przewodnicząca p. Strzałkowska poinformowała mnie, że nie mogę przyjść na zebranie, bo już nie jestem dyrektorem, ponieważ zabrano mi bond. Poprosiłem, aby wobec takiej sytuacji wyjaśniono mi to na piśmie, bo nie rozumiem, o co chodzi. Zostałem przez nią poinformowany, że nie otrzymam żadnej innej odpowiedzi i wyjaśnienia, bo taką decyzję dyrekcja podjęła zgodnie z instrukcją urzednika NCUA. Wysłałem więc list (e-mail) do NCUA z zapytaniem z jakiego powodu nie mogę mieć tego ubezpieczenia (bond). Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Bardzo mnie to zdenerwowało i napisałem bezpośrednio do człowieka z NCUA, pana Gerry Gracey który podobno tę decyzję wydał. Otrzymałem wiadomość, że nie będzie mi na to odpowiadał. Napisałem kolejny raz i wówczas on mi odpisał, że jest to z mojej strony w stosunku do niego harassment i próba straszenia go.</p>
<p><strong>H.M.</strong> – Na co dzień, pewnie żaden z członków nie wczytuje się w unijne biuletyny, ale nikt z moich znajomych nie pamięta, aby ukazała się informacja o usunięciu Pana z Rady Dyrektorów i powołanie na to miejsce Hendrika Zenickiego.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>K.M</strong>. – Nikt nie pamięta, bo tego nie podano do wiadomości członków. Mógłby ktoś zapytać o powód tych tajemnic nazwanych „prywatną sprawą”. Po prostu ujawnienie tego było i jest niewygodne dla wielu osób z Rady Dyrektorów i kierownictwa unii. Sprzeciwiłem się praktykom wynoszenia z unii papierów objętych tajemnicą i domagałem się zwolnienia osoby, która to robiła. Miałem na to dowód w postaci kopii tych dokumentów<strong>. </strong>Ile takich kopii zostało zrobionych i kto je jeszcze otrzymał a w związku z tym być może nadal dysponuje tymi dokumentami &#8211; nie wiem. Niestety to ja musiałem przegrać w tym sporze, bo osoba ta jest kuzynką jednego z dyrektorów, a poza tym gdyby zaczęto wyjaśniać tę sprawę, wyszłoby na jaw wiele innych. Najprościej było się mnie pozbyć&#8230;</p>
<p><strong>H.M</strong>. – Nie rozumiem tego. Przecież Rada Dyrektorów musiała jakoś zareagować na ten fakt&#8230;</p>
<p><strong>K.M</strong>. – Owszem, otrzymałem list od prawnika unii, abym niezwłocznie zwrócił te dokumenty. Jak wcześniej mówiłem są to kopie dokumentów jakie<strong> </strong>wynosiła z biur unii w Troy – Joanna O. Pokazałem je dyrekcji i zrobiłem im kopie, ale nie oddałem ich, bo jest to dowód, że takie rzeczy miały miejsce. Nie mogę liczyć na żadnego z kolegów dyrektorów, że ten fakt poświadczą, chociaż o tym wiedzieli. Wiedział też o tym pan Swidwinski i pani Dul. Jednakże, osoba ta została nagrodzona stałą pozycją w unii kredytowej i jest chroniona przez dyrekcję i kierownictwo.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>H.M</strong>. – Skoro są to kopie dokumentów poufnych, nie będę pytać o ich treść, ale czy może Pan powiedzieć, jakiego czasu dotyczą?</p>
<p><strong>K.M.</strong> – Dotyczą okresu przed wyborami w 2007 r., kiedy podjęta była akcja wprowadzenia kilku nowych osób do dyrekcji.</p>
<p><strong>H.M.</strong> – Jakoś to dziwnie brzmi, przecież Pan wtedy jeszcze nie był w Radzie Dyrektorów unii&#8230;</p>
<p><strong>K.M.</strong> – Tak, ale był to okres wzmożonej kampanii wyborczej. Byłem jednym z tych, których namówiła koleżanka, z którą kiedyś pracowałem, Joanna O., do kandydowania, przekonując że unia jest źle zarządzana i tylko mając swoich można coś zrobić, a dokładnie usunąć Johna S. i Bogdana B. Prawdę mówiąc było mi to obojętne, czy wejdę do tej rady, ale koleżanka postarała się o podpisy, a nawet napisała mi co mam mówić przedstawiając swoją kandydaturę. Muszę przyznać, że to była skuteczna kampania, wybrali mnie jak i innych kandydatów, którzy mieli realizować ten cel. Nawet uwierzyłem w dobre intencje tych, co przekonywali, że zależy im, aby wszystko się polepszyło w unii; brałem też udział w takich tajnych zebraniach&#8230; Chce Pani wiedzieć, kto jeszcze?</p>
<p><strong>H.M.</strong> – Na tym etapie za wcześnie o tym mówić, a tym bardziej wymieniać nazwiska, ale dość dziwne jest to Pana „nawrócenie”. Chciałabym wiedzieć, co było tego przyczyną, czy tylko wyrzuty sumienia?</p>
<p><strong>K.M.</strong> – To dość proste, fakty przekonywały mnie, że nie chodzi tu o nic innego, tylko o załatwianie własnych interesów, utworzenie nowego stanowiska i obsadzenie go pewną osobą, która przy pomocy „swoich” realizowała własny plan. Nie ważne stawały się propozycje, które mogłyby być bardzo korzystne dla członków, m.in. taki przykład jak merging z innymi uniami, bankiem PNA. Takiego tematu nawet nie podjęto. Dlaczego? Bo trzeba byłoby podjąć niekorzystne zmiany kadrowe&#8230;</p>
<p><strong>H.M</strong>. – Jak zapadają decyzje na naradach dyrektorów?</p>
<p><strong>K.M.</strong> – Decyzje zapadają większością głosów. Ważne decyzje m.in. dotyczące obsady wysokich stanowisk, powinny być przegłosowane ¾ wszystkich głosów; w naszym przypadku jest 11 dyrektorów, a więc 8 głosami za.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>H.M.</strong> – Dziękuję za rozmowę i uchylenie rąbka tajemnicy, co kryje się pod terminem „prywatna sprawa”. A czyja? Odpowie sobie każdy, kto o to pytał.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/05/prywatna-sprawa-czyja-z-kazimierzem-magda-rozmawia-halina-massalska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>On Behalf Of White House Press Office</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/04/on-behalf-of-white-house-press-office/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/04/on-behalf-of-white-house-press-office/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Apr 2010 01:54:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Gibbs]]></category>
		<category><![CDATA[White House]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=679</guid>
		<description><![CDATA[On Behalf Of White House Press Office Saturday, April 17 White House press secretary Robert Gibbs announced at 2:52 p.m. that the President&#8217;s trip to Poland has been cancelled due to the conditions caused by volcanic ash in Iceland. He said President Obama called Acting President Komorowski to express his continued condolences and inform him [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>On Behalf Of White House Press Office</p>
<p>Saturday, April 17</p>
<p> White House press secretary Robert Gibbs announced at 2:52 p.m. that the President&#8217;s trip to Poland has been cancelled due to the conditions caused by volcanic ash in Iceland.</p>
<p>He said President Obama called Acting President Komorowski to express his continued condolences and inform him of the announcement.</p>
<p>The president&#8217;s statement:</p>
<p>&#8220;I spoke with acting President Komorowski and told him that I regret that I will not be able to make it to Poland due to the volcanic ash that is disrupting air travel over Europe. Michelle and I continue to have the Polish people in our thoughts and prayers, and will support them in any way I can as they recover from this terrible tragedy.<br />
President Kaczynski was a patriot and close friend and ally of the United States, as were those who died alongside him, and the American people will never forget the lives they led.&#8221;</p>
<p> The United States will be represented instead by our Ambassador to Poland.</p>
<p>The decision means that Obama will join the hundreds of thousands of travelers around the world stranded by the volcanic eruption in Iceland.<br />
 The president has been scheduled to leave Saturday night for Krakow for the state funeral of Polish President Lech Kaczynski and First Lady<br />
Maria Kaczynska, who were killed along with dozens of other Polish leaders April 10 when their plane crashed in a dense fog on a trip to Russia to acknowledge the 70th anniversary of the Katyn massacre, when the Soviets executed about 22,000 Poles.</p>
<p>The White House decision came amid a global bottleneck in international air travel. Reports on Saturday indicated that nations around Europe were forced to shut down airports.</p>
<p>Kevin Diaz</p>
<p>Washington Correspondent<br />
Minneapolis Star Tribune</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/04/on-behalf-of-white-house-press-office/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Candice Miller: We All Mourn With the People of Poland For the Loss of Their Leaders</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/04/candice-miller-we-all-mourn-with-the-people-of-poland-for-the-loss-of-their-leaders/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/04/candice-miller-we-all-mourn-with-the-people-of-poland-for-the-loss-of-their-leaders/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 13:06:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Candice Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczynski]]></category>
		<category><![CDATA[Smolensk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[WASHINGTON – U.S. Congresswoman Candice Miller (MI-10) delivered the following remarks on the floor of the U.S. House of Representatives in remembrance of the Polish President Lech Kaczynski and the 96 other prominent political and military leaders who perished: “Madame Speaker, this past Saturday, April 10, 2010, the people of Poland suffered an unspeakable tragedy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>WASHINGTON – U.S. Congresswoman Candice Miller (MI-10) delivered the following remarks on the floor of the U.S. House of Representatives in remembrance of the Polish President Lech Kaczynski and the 96 other prominent political and military leaders who perished:</p>
<p>“Madame Speaker, this past Saturday, April 10, 2010, the people of Poland suffered an unspeakable tragedy, the world lost a great leader and the United States lost a true friend with the death of Polish President Lech Kaczynski and much of the Polish leadership in a plane crash in Russia.</p>
<p>“President Kaczynski was a staunch supporter of freedom, and early in his life was a leader in the fight against Communism.  As a lawyer in Gdansk, he became an advisor to the Solidarity movement in the late 1970’s.  During martial law in 1981, he was jailed because the government thought he was an anti-socialist element.</p>
<p>“When Poland shed the yoke of communism, Lech Kaczynski continued to serve Poland until his death.  He served as a Senator.  As the Vice Chair of Solidarity.  As a member of Parliament.  As the Mayor of Warsaw.  As the Minister of Justice and Attorney General.  And finally, as President of Poland for the last five years.</p>
<p>“He was a true friend of America.  He fought corruption because he believed it was an impediment to justice and freedom.</p>
<p>“We all mourn with the people Poland at the loss of this true Polish patriot.  May our great friend rest in peace.” </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/04/candice-miller-we-all-mourn-with-the-people-of-poland-for-the-loss-of-their-leaders/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kondolencje</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/04/kondolencje/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/04/kondolencje/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 13:04:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[kondolencje]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczynski]]></category>
		<category><![CDATA[Smolensk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=672</guid>
		<description><![CDATA[Kondolencje Rodzinom i najbliższym ofiar Tragedii w Smoleńsku można złożyć w Amerykańsko Polskim Centrum Kulturalnym w Troy. Księga kondolencyjna będzie dostępna do piątku 16 kwietnia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kondolencje Rodzinom i najbliższym ofiar Tragedii w Smoleńsku można złożyć w Amerykańsko Polskim Centrum Kulturalnym w Troy. Księga kondolencyjna będzie dostępna do piątku 16 kwietnia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/04/kondolencje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poland in grief</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/04/poland-in-grief/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/04/poland-in-grief/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 13:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczynski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=669</guid>
		<description><![CDATA[It is with the deepest sense of grief that we learned, in the morning hours of April 10th 2010, about one of the most terrible tragedies in the history of Poland. On the way to the commemoration ceremony marking the 70th anniversary of the Katyn Massacre, the President of the Republic of Poland Lech Kaczynski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>It is with the deepest sense of grief that we learned, in the morning hours of April 10th 2010, about one of the most terrible tragedies in the history of Poland. On the way to the commemoration ceremony marking the 70th anniversary of the Katyn Massacre, the President of the Republic of Poland Lech Kaczynski was killed in a plane crash along with the First Lady Maria Kaczynska, the representatives of the country’s highest authorities, high-level military and civilian leaders, official delegation and all the crew.</p>
<p>Due to this air crash tragedy the duties of the Head of State has been temporarily assumed by the Speaker of the Sejm Bronislaw Komorowski who has declared the national mourning in Poland from 10th to 16th of April, 2010.</p>
<p>The Book of Condolences will be displayed at the Consulate General of Poland in New York, located at: 233 Madison Ave., New York, NY 10016 on the following days:</p>
<p>-      Monday-Tuesday (April 12-13th) from 10:00 AM to 2:00 PM<br />
-      Wednesday (April 14th) from 12:00-6:00 PM<br />
-      Thursday and Friday (15-16th) from 2:00 to 6:00 PM</p>
<p>We would like to offer our deepest sympathies to friends and families of the victims.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/04/poland-in-grief/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title> Statement by the Press Secretary on the President Traveling to Poland</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/04/%e2%80%a8statement-by-the-press-secretary-on-the-president-traveling-to-poland/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/04/%e2%80%a8statement-by-the-press-secretary-on-the-president-traveling-to-poland/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 13:01:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczynski]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=663</guid>
		<description><![CDATA[THE WHITE HOUSE Office of the Press Secretary ___________________________________________________________________________ FOR IMMEDIATE RELEASE: April 13, 2010  Statement by the Press Secretary on the President Traveling to Poland   On Saturday evening, the President will travel to Krakow, Poland to attend the State Funeral of President Lech Kaczynski and First Lady Maria Kaczynska on Sunday, April 18th. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>THE WHITE HOUSE<br />
Office of the Press Secretary</p>
<p>___________________________________________________________________________</p>
<p>FOR IMMEDIATE RELEASE:<br />
April 13, 2010</p>
<p> Statement by the Press Secretary on the President Traveling to Poland<br />
 </p>
<p>On Saturday evening, the President will travel to Krakow, Poland to attend the State Funeral of President Lech Kaczynski and First Lady Maria Kaczynska on Sunday, April 18th. The President will travel to Krakow to express the depth of our condolences to an important and trusted ally, and our support for the Polish people, on behalf of the American people.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/04/%e2%80%a8statement-by-the-press-secretary-on-the-president-traveling-to-poland/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być frajerem</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/03/byc-frajerem/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/03/byc-frajerem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 14:16:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[frajer]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Wrobel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=624</guid>
		<description><![CDATA[Nie lubimy frajerów. Są pożałowania godni, głupi w swojej naiwności &#8211; Statuę Wolności można by im sprzedać. Denerwuje nas ich niereformowalność – tyle razy się już sparzyli, a niczego się nie nauczyli, ciągle ludziom ufają. Zgadzamy się generalnie z hasłem „śmierć frajerom”, czyli „biada naiwnym”. Definicja słownikowa mówi o frajerze tak: „człowiek naiwny, łatwowierny, nieumiejący [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">
<div id="_mcePaste"><a href="http://polishweekly.com/wordpress/wp-content/uploads/2010/03/Być-frajerem-ilustracja.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-625" title="Być frajerem- ilustracja" src="http://polishweekly.com/wordpress/wp-content/uploads/2010/03/Być-frajerem-ilustracja-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Nie lubimy frajerów. Są pożałowania godni, głupi w swojej naiwności &#8211; Statuę Wolności można by im sprzedać. Denerwuje nas ich niereformowalność – tyle razy się już sparzyli, a niczego się nie nauczyli, ciągle ludziom ufają. Zgadzamy się generalnie z hasłem „śmierć frajerom”, czyli „biada naiwnym”. Definicja słownikowa mówi o frajerze tak: „człowiek naiwny, łatwowierny, nieumiejący sobie radzić w potrzebie, dający się łatwo oszukać; nowicjusz, początkujący w jakiejś dziedzinie.”</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Podziwiamy za to cwaniaków. Między innymi za to, że się dobrze urządzili kosztem frajerów. Podoba nam się ich spryt, przebiegłość, umiejętność obejścia prawa, elastyczność i zdrowy rozsądek, polegający na tym, że jak się trafi okazja, to się ją bierze, a nie mędrkuje, czy wypada. Cwaniak, według słownika, to „człowiek przebiegły, chytry, radzący sobie w każdej sytuacji, nawet czyimś kosztem; spryciarz.”<span id="more-624"></span></div>
<div id="_mcePaste">Tyle słownik, tak też wygląda mniej więcej przeciętny odbiór frajerstwa i cwaniactwa. Od przeciętności niewątpliwie odbiegał Jonasz (a właściwie Janusz) Kofta, któremu zawdzięczamy słowa tylu pięknych piosenek, a między innymi „Jej portret”, „Radość o poranku”, „Pamiętajcie o ogrodach” czy „Podróżą każda miłość jest”. Przebojem nie stała się mniej znana piosenka do słów poety, zatytułowana „Epitafium dla frajera”. Wykonywał ją po mistrzowsku Janusz Gajos. Piosenka opowiada o pogrzebie samotnego człowieka, którego żegnają na cmentarzy jego czterej kumple. Jeden z nich wygłasza mowę pożegnalną, która właściwie jest podziękowaniem przyjaciół dla zmarłego. Oto, za co mu dziękują:</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Że Ci się chciało być zakałą</div>
<div id="_mcePaste">Gdy wystarczało głośno klaskać</div>
<div id="_mcePaste">Że Ci się chciało widzieć całość</div>
<div id="_mcePaste">Gdy wystarczała biała laska</div>
<div id="_mcePaste">Że Ci się chciało być tylko sobą</div>
<div id="_mcePaste">Zwyczajnie dobro od zła odróżniać</div>
<div id="_mcePaste">Kiedy nikogo nie było obok</div>
<div id="_mcePaste">Tylko służalcza szepcząca próżnia</div>
<div id="_mcePaste">Że Ci się chciało myśleć tak mało</div>
<div id="_mcePaste">O swoich własnych nielekkich losach</div>
<div id="_mcePaste">Że Ci godności wystarczało</div>
<div id="_mcePaste">By nie dorzucać drewna do stosów</div>
<div id="_mcePaste">Że Ci się chciało ciężki Frajerze</div>
<div id="_mcePaste">Przeżyć po ludzku swe ludzkie życie.</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Starsi czytelnicy nie będą mieć problemu z odniesieniem treści piosenki do trudnych lat Polski sprzed 1989 roku, kiedy odwaga i wierność poglądom odmiennym od obowiązujących, były nie tylko niepożądane, ale i niebezpieczne. Od momentu odzyskania przez Polskę niepodległości minęło już ponad dwadzieścia lat, i dla młodych ludzi dylematy, przed którym kiedyś stali ich rodzice: a mianowicie, czy pozostać w ZSP (Związek Studentów Polskich), gdy rząd dodał do nazwy literkę S (Socjalistyczny), przekształcając go w 1973 roku w podporządkowany partii ZSSP; czy zapisać się do PZPR, żeby przyspieszyć przydział mieszkania; czy w 1976 roku iść na wiec potępiający „warchołów z Radomia” są abstrakcyjne. Dziś takich wyborów czynić nie trzeba. Życie jest łatwiejsze, a, jak ktoś zauważył, „odwaga staniała”. Czy jednak piosenka Kofty nie jest już aktualna?</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Śmiem twierdzić, że niewiele się zmieniło. Wcale nie ma dziś mniej okazji do oportunizmu, klakierstwa, lizusostwa, czy przymykania oczu na niesprawiedliwość, niegodziwość i nieuczciwość. Z upadkiem komunizmu nie skończyły się polowania na czarownice – owszem, definicja wiedźmy uległa zmianie, ale sposobność „dolewania oliwy do ognia” wcale nie zanikła. Możemy, w obliczu szykanowania niewinnej osoby zachować bezpieczną wstrzemięźliwość, udając, że nic się nie dzieje; możemy kopnąć leżącego, albo stanąć w jego obronie.</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Odwiedzaliśmy niedawno ośrodek narciarski. Przywieźliśmy ze sobą narty, ale ponieważ okazały się za długie, trzeba było wynająć krótszą parę. Przed wypożyczalnią stoją drewniane konstrukcje, gdzie można zostawić sprzęt, gdy chce się zrobić przerwę w jeżdżeniu. Tak się złożyło, że o przywiezionych, a pozostawionych w piątek przed wypożyczalnią nartach, zapomnieliśmy. Gdy w niedzielę, przed wyjazdem do domu uzmysłowiliśmy sobie, co się stało, okazało się, że „deski” dalej leżą tam, gdzie je zapomnieliśmy. A przyznać trzeba, że przez trzy dni przewinęły się przez to miejsce setki narciarzy &#8211; frajerów, z których żaden nie połakomił się na opuszczoną parę nart.</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Latem, przybyli do nas z wizytą goście z Europy. Odwiedzali wiele miejsc w Stanach, a ostatni swój tydzień spędzili z nami. Któregoś dnia zadzwoniła do naszych krewnych policja, z zapytaniem, czy ktoś z rodziny nie zgubił aparatu fotograficznego. Okazało się, że nasi goście zostawili w centrum handlowym w Troy dosyć drogi aparat fotograficzny. Ktoś go znalazł i oddał. Aparat nie miał żadnej identyfikacji, więc policja przeglądnęła cyfrowo zapisane w nim zdjęcia. Były na nich wspomnienia z podróży do Kalifornii, w tym zdjęcie na tle wypożyczonego samochodu, z widocznym numerem rejestracyjnym. Na podstawie rejestracji samochodu, policja zidentyfikowała prawo jazdy osoby wynajmującej, którą okazał się być nasz krewny. I w ten sposób dotarła do niego. W historii tej ma znaczenie nie tylko fakt oddania przez jakiegoś frajera aparatu, a tym samym „stracenia” okazji do łatwego i szybkiego wzbogacenia się, ale także fakt, że jakiemuś innemu frajerowi chciało się podjąć dosyć skomplikowany trud odszukania właściciela aparatu.</div>
<div id="_mcePaste">Jak świat światem, pod wszystkimi szerokościami geograficznymi będą, są, i będą frajerzy, i będą cwaniacy, chociaż czasy i ludzie zmieniają się. Jedno pozostaje niezmienne – zawsze jest szansa na to, by wybrać bycie frajerem.</div>
<div></div>
<div id="_mcePaste">Janusz Wróbel</div>
<div id="_mcePaste">Poradnik psychologiczny (17)</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/03/byc-frajerem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W dwóch częściach</title>
		<link>http://polishweekly.com/2010/02/w-dwoch-czesciach/</link>
		<comments>http://polishweekly.com/2010/02/w-dwoch-czesciach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 10:24:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Editor</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<category><![CDATA[Charles Bukowski]]></category>
		<category><![CDATA[Halina Massalska]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie Rozmaitosci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polishweekly.com/?p=620</guid>
		<description><![CDATA[Część pierwsza dotyczy mojego czytania na bieżąco, druga mojego słuchania na bieżąco; jak dla ironii, tuż po odłożeniu książki przemówiło do mnie radio „Polskie Rozmaitości”. Część I. Charles Bukowski (1920-94) amerykański poeta i prozaik polskiego i niemieckiego pochodzenia, zapewne nie jest zbyt znany przeciętnemu czytelnikowi, ale tym, którzy lubią spędzać czas z książką polecam tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste"><!--StartFragment--></p>
<p class="MsoNormal">Część pierwsza dotyczy mojego czytania na bieżąco, druga mojego słuchania na bieżąco; jak dla ironii, tuż po odłożeniu książki przemówiło do mnie radio „Polskie Rozmaitości”.<span style="mso-spacerun: yes;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Część I.</span></strong><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL"> Charles Bukowski (1920-94) amerykański poeta i prozaik polskiego i niemieckiego pochodzenia, zapewne nie jest zbyt znany przeciętnemu czytelnikowi, ale tym, którzy lubią spędzać czas z książką polecam tego autora, chociaż z pewnym ostrzeżeniem. Charles Bukowski mówi o sobie: „<span><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="color: black;">Jest we mnie coś, co nie do końca odpowiada ogólnie przyjętym normom, zasadzie – w zdrowym ciele zdrowy duch. Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju. Z drugiej strony, kiedy się upijam, krzyczę, wariuję, tracę panowanie nad sobą. Jeden rodzaj zachowania nie pasuje do drugiego. Mniejsza z tym”.</span></em></span> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL"> <span id="more-620"></span><br />
</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Twórczość Bukowskiego inspirowana była jego własnymi doświadczeniami, związanymi z seksem, alkoholem, biedą, niedolą pisarza i słabościami każdego człowieka. Pomimo wulgarnego języka i prostego stylu, jego twórczość ujmuje wrażliwością i głębokim zrozumieniem ludzkiej natury. <em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="color: black;">„Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być”,</span></em></span><span style="font-size: 10.0pt; font-family: Arial; mso-bidi-font-family: Arial; color: black; mso-ansi-language: PL;" lang="PL"> </span><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">w innym miejscu napisze</span><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-size: 10.0pt; font-family: Arial; mso-bidi-font-family: Arial; color: black; mso-ansi-language: PL;" lang="PL">: „</span></em><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo – chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w swoją niepowtarzalność”.</span></em><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL"></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">W latach sześćdziesiątych Bukowski publikował w alternatywnym kalifornijskim czasopiśmie, które rozpoczynało swoją karierę w pokoju hotelowym, by w efekcie stać się postrachem grubych ryb, największych szych: „maszerujących po ulicach miasta jak rewolwerowcy w kiepskim westernie”. Bukowski miał tam stałą rubrykę – <span style="mso-spacerun: yes;"> </span>„Zwierzenia&#8230;”. Pisał o bieżących wydarzeniach politycznych i sportowych, aktualnych zjawiskach społecznych, wydarzeniach artystycznych, omawiał swoją twórczość, literaturę – współczesną i nie tylko. Snuł refleksje, posługując się przy tym dość często ostrym językiem. Jest kpiący i krytyczny, ale i potrafi dostrzec, a także docenić, niekwestionowane wartości. Dla wytrawnego czytelnika, książka Charlesa Łukowskiego nosząca tytuł: „Zwierzenia starego świntucha” może stać się okazją do bliższego poznania autora, bowiem jest to pisanie bardzo osobiste. Operuje przy tym ostrym i dosadnym językiem, co wywołuje u czytelnika głębokie poruszenie opisywanymi sprawami. Jest to spojrzenie na Kalifornię lat 60. Bukowski widzi wszystkie złe strony kalifornijskiego świata; widzi i nie waha się o nich pisać. Nie krytykuje wprost tego, co mu się nie podoba, to pozostawia już czytelnikowi. W bardzo osobistych refleksjach dotyka mało znanych lub mało widocznych zjawisk, przedstawia własną wizję literatury, opowiada o sobie. Ale podkreślam, jest to książka dla czytelnika wyrobionego, oczytanego, potrafiącego odczytać aluzje, których tam bardzo wiele, co wcale nie znaczy, że Bukowski unika pisania wprost; operuje jednym i drugim. Jest również bardzo wyrazistym poetą. Wiele jego wierszy można znaleźć na portalach internetowych zarówno po angielsku jak i w polskim przekładzie. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Na grobie Bukowskiego widnieje epitafium: „Don&#8217;t try&#8221; („Nie próbuj&#8221;). Jego żona Linda Lee Bukowski twierdzi, że ma to oznaczać: „Jeżeli spędzasz cały czas próbując, wtedy wszystko co robisz to tylko próbowanie. Więc nie próbuj. Po prostu rób&#8221;. W polskim tłumaczeniu słowa te brzmią: „Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego; w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj”. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal;"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Część II. </span></strong><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">Audycja sobotnia radia „Polskie Rozmaitości”. W części sponsorowanej przez PAC FCU wystąpili w duecie redaktor Jerzy Różalski i pani Anita Dul. Już miałam wyłączyć to, ale wysłuchałam do końca. Od tych cyferek, terminów bankowych itp. zaczęło mi się kręcić w głowie, ale komentarze obojga rozmówców, dotyczące ludzi, którzy mają zastrzeżenia do działalności instytucji polonijnej i wcale nie prywatnej, <span style="mso-spacerun: yes;"> </span>postawiły mnie w stan absolutnej uwagi. Trudno byłoby mi uwierzyć w relacje osób postronnych, że wytrawny dziennikarz radiowy, profesjonalista, może aż tak się zapomnieć. Samo to świadczy, o jakimś grubszym interesie stron. Pan Jurek rozpoczął bajkę o złych ludziach, którzy chcą wejść do rady dyrektorów, wypisujących jakieś okropności w Internecie, a wszystko sprowadzał do bananowej skórki, podczas gdy poważna pani z ekipy kierowniczej porównywała coś do jabłek i całych bananów. Powoływano się też na artykuł opublikowany gdzieś&#8230; A gdzie? – to można zobaczyć na wizji, bowiem debata została utrwalona przez tzw. telewizjedetroit. Ta okropna gazeta, czyli Tygodnik Polski, który jak się po raz kolejny okazało, kością w gardle staje i tytułu nie da się nawet wymienić, leżała sobie na pulpicie, obok rozgorączkowanej pani Anity Dul. Emocje nie są dobrymi doradcami w czymkolwiek. A już na pewno obnażyły nieudolność i brak profesjonalizmu twórcy nagrania tej wielkiej debaty. Na wizji, nie tylko można było, ale nawet trzeba było pokazać cyferki i wykresy sporządzone przez kierownictwo unii, chociażby po to, aby słowa stały się wiarygodne. Jeśli p. Rafał Nowakowski ma czegoś się nauczyć, to nie może korzystać z podpuszczaczy i klakierów, potrzebni mu są prawdziwi nauczyciele. Do tej pory nie interesowały mnie aż tak bardzo szczegóły związane z unijnymi sprawami, jako że z „produktów” tej instytucji nigdy nie korzystałam poza kontem (i kartą visa na parę set dolarów, jednakowo przez wszystkie lata, od jej otrzymania). Raz tylko, dawno temu, próbowałam wystąpić o pożyczkę na dopłatę do samochodu, ale zostałam poinformowana, że się nie kwalifikuję, więc zwróciłam się do banku, w którym pożyczkę otrzymałam. Zresztą nigdy nie ubiegałam się o żadne ulgi, pomoce czy przywileje od jakiejkolwiek polonijnej organizacji, a więc stojąc z boku i przyglądając się wydarzeniom na przestrzeni lat, obiektywnie dostrzegam nieustannie trwającą walkę o dożywotnie miejsca we władzach polonijnych instytucji czy stowarzyszeń, obojętnie jakby je zwał&#8230; Czy ten, który wczoraj zapisał się do unii, kongresu, klubu sportowego, harcerstwa, parafii – nie jest członkiem tej organizacji? Nie wolno mu wykazać się energią, pomysłowością, chęcią działania na jej rzecz? Często, ludzie widząc pozytywną i wartościową jednostkę wręcz agitują do przystąpienia w szeregi organizacji, z którą się utożsamiają. A co to znaczy, że ktoś nie należy do Polonii? Jakie kryteria o tym decydują? Chyba coś się pomieszało redaktorowi i w dodatku straszy fuzją medialną (radio „Polskie Rozmaitości”, „telewizjadetroit” i „Czas Polski”). Jurku, czy chcesz czy nie, fora dyskusyjne będą się rozwijać i będą służyć do wymiany informacji i poglądów między osobami o podobnych zainteresowaniach. Również dziennikarstwo obywatelskie (ang. civic journalism, citizen journalism, franc. journalisme citoyen) uprawiane przez amatorów w interesie społecznym będzie się rozwijało w Internecie, i umacniało. Nie potrzeba wysyłać do redakcji faksem komunikatów, które i tak pójdą do kosza, nie potrzeba wydzwaniać do znajomego dziennikarza z prośbą, by coś napisał. Obejdzie się też bez budżetu na promocję działalności. Amerykanin Dan Gillmor, jeden z prekursorów dziennikarstwa obywatelskiego, sformułował w książce „We The Media&#8221; (My Medium) tezę, która stanowi dziś podstawy dziennikarstwa obywatelskiego. Uważa, że „ewolucja prasy w XX w., sprawiła, że wielkie media zaczęły zachowywać się jak drapieżcy”. W przypadku lokalnych, polonijnych można powiedzieć, że system dotacji ze strony instytucji czy organizacji, wykształcił u niektórych poczucie bezpieczeństwa finansowego, co przerodziło się w samozadowolenie i arogancję. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="mso-ansi-language: PL;" lang="PL">„Zawód dziennikarza zmienia się. Kiedyś dziennikarze mówili – <strong style="mso-bidi-font-weight: normal;">oto, co ja wiem i co ja</strong> <strong style="mso-bidi-font-weight: normal;">myślę.</strong> Teraz mówią – <strong style="mso-bidi-font-weight: normal;">oto, czego się dowiedziałem, co o tym myślicie?&#8221;</strong></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-weight: normal;">Halina Massalska</span></strong></p>
<p><!--EndFragment--></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polishweekly.com/2010/02/w-dwoch-czesciach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
