Szanowna Redakcjo.
Bardzo proszę o umieszczenie tego listu w swoim numerze. Uważam, że dobrze byłoby, aby Polonia wiedziała o poniższej sytuacji wszystkich nas zainteresowanych losem Wanda Park.
Jako Polka już z przyzwyczajenia zakupy robię w polskich sklepach, leczę się u polskich doktorów, a pieniądze trzymam w naszej kredytówca. Na lancze i spotkania ze znajomymi chodzę do Centrum. Jestem dumna odwiedzając te instytucje. Byłam świadkiem ich narodzin. Czytaj całość »
Pani Niewiadomskiej należy się uznanie za napisanie listu do Redakcji Czasu Polskiego wydanego w dniu piątego sierpnia 2009 roku. Jej szczerość i odwaga w poszukiwaniu przykrej prawdyw obecnych czasach, niestety należy do rzadkości.
Nie ulega wątpliwości, że duże dzieje się dobrych rzeczy na Polonii, ale także są rzeczy złe, które w żadnym wypadku nie powinny być tolerowane. Antagonizmy osobiste, organizacyjne, nieuczciwość w pracy społecznej, w żadnym wypadku nie powinny być akceptowane. Ich krytyka nie powinna być przemilczana. Zakłamanie i wypaczanie prawdy nie może być tolerowane.
Do Redakcji Tygodnika Polskiego
Czytam Tygodnik Polski od dziesiątek lat. Przeczytałam wszystkie listy, jakie ukazały się w gazecie. Przeczytałam też list pani redaktor na temat wycofania ogłoszeń polskiej unii kredytowej z tego pisma. Był to list smutny, ale jednocześnie optymistyczny. Smutny dlatego, że trudno uwierzyć w to, że w dzisiejszych czasach polska organizacja może przez swoją władzę i pieniadze tak kontrolować środowisko polonijne. Optymistyczny dlatego, że potrafiła się pani przeciwstawić tej całej polityce i wydrukować opinie ludzi, którzy bądź co bądź mieli bezpośredni kontakt z pracą w unii.
Przybyliśmy do tego kraju w rożnych celach, ale większość z nas marzyła o wolności, zarówno słowa, jak i działania. Chcieliśmy osiągnąć to, czego w powojennej Polsce nie mogliśmy zrobić. Kraj ten, Ameryka, przyjął nas i dał nam wszelkie szanse na pokazanie tego, co potrafimy zdziałać. Wielu osiągnęło sukces, ale też wielu nie udało się tego osiągnąć. Ameryka daje każdemu szansę na rozwój i dlatego ta cała żółć, która nas zalewa, nie jest zrozumiała. Nie jest zrozumiały też fakt, że Polacy którzy zaznali tego wszystkiego we własnym kraju, przenieśli to na tutejsze warunki.
Szanowni Państwo, członkowie Polskiej Unii Kredytowej:
Chciałbym serdecznie podziękować za pytania i komentarze, które napłynęły do mnie po opublikowaniu moich listów w poprzednich wydaniach Tygodnika Polskiego. Wynika z tego, że jest duże zainteresowanie sprawami unii, brakuje jednak wiedzy na jej temat. Wiele pytań i uwag państwa należałoby skierować bezpośrednio do władz unii, ponieważ odpowiedzieć powinni ci, którzy tą organizacją nadal kierują i są w pełni odpowiedzialni za swoje decyzje.
Wiele pytań dotyczyło Joanny O. Pytają Państwo: „Co ta osoba robi jeszcze w tej instytucji? Jeśli jest chroniona przez dyrektorów i managerów, to wiarygodność naszej unii jest pod znakiem zapytania”. Jestem tego samego zdania i należałoby koniecznie uzyskać odpowiedź na to pytanie od dyrekcji unii.
Dear Editor,
The author of „Misplaced Allegiance” (The Polish Weekly, June 3, 2009), mistakenly imputes to some known to him „members of American Polonia” he speaks with, and to the whole Polonia by induction, supposedly their rather unflattering opinion about other, their American compatriots. This, his obviously mistaken notion of his he likely acquired not from members of true American Polonia, as he claims, but, I suspect, during his regular visits in Poland. But people there are not American Polonia. Our Polonia is an integral part of American society, inclusive in it. Any disparaging remarks about the American society is also disparaging to Polonia, a constituent part of that society. Why then the author thinks that our Polonians would want to speak depreciatingly about themselves among others.
Tom and Andrew, dzien dobry;
Since my name was mentioned in the articles written by you in recent issues of the Polish Weekly, I direct my comments to both of you.. Here it goes:
As American citizens, and as responsible human beings looking for the truth, who are not willing to be misguided and manipulated, and who are trying to be fair in their judgments, you must follow certain principles in thinking and argumentation.
Mój poprzedni list zakończylem informacją, że na zebraniu w kwietniu 2007 zarówno ja, jak i Paweł Szleszynski, oraz jeszcze 2 osoby zwerbowane przez innych, zostaliśmy dyrektorami. Maria G. wprowadziła Stanisława Boguszewskiego, dyrektorem został także Marek Karpiński.
Tuż po wyborach, taktyka pracy nowych dyrektorów ustalana była na spotkaniach, między innymi u Marii G., która jest od bardzo wielu lat przyjaciółką Anity D. (nawiasem mówiąc Anita została również wpowadzona przez Marię do dyrekcji unii). Zapraszano mnie na te spotkania, ale nigdy w nich nie uczestniczyłem.