Insynuacje Różalskiego – protest Kornackiego

List do redakcji

W polonijnym programie radiowym „Polskie Rozmaitości” z dnia 7/01/2010  Jerzy Różalski ropoczął  poranny program uwagą, że ma nadzieję, że Rosjanie udostępnią archiwa spraw katyńskich. Może wreszcie dowiem  się,  którzy z ocalałych jeńców szpiegowali, donosili Sowietom o innych jeńcach, którzy zginęli w Katyniu.”   Nie wierzyłem własnym uszom.  Poprosiłem, aby dać mi to na piśmie.

Czytaj całość »

Refleksje po audycji radiowej

Po raz kolejny przyszło nam wysłuchać w radiowej audycji, wynurzeń unijnej COO, Anity Dul na temat unii.

Za cel postawiła sobie obronę wyniku działalności PAC FCU za rok 2009 – olbrzymiej straty sięgającej 473,649.00 dolarów.

COO porusza się w świecie ekonomii z gracją przysłowiowego „słonia w składzie porcelany”. Używa np. porównań do innych unii tylko w wypadkach, gdy jest to dla niej korzystne, na przykład tylko wtedy, gdy ich wynik finansowy jest gorszy. Nie stosuje żadnych konkretnych kryteriów porównawczych. W świecie statystyki kryteria takie są konieczne.

W swoim wystąpieniu COO wyszła z założenia, że jej jedynym wyjściem jest obrona skandalicznej straty.  Do udowodnienia swoich tez użyła wszelkich dostępnych argumentów, bez względu na to, czy miały jakikolwiek sens, czy też nie.

Czytaj całość »

‘The Afghan Conundrum’: Some Thoughts

January 8, 2009 Letter to the Editor: ‘The Afghan Conundrum’: Some Thoughts
Regarding Thomas Mikulski’s commentary about the war that we (and a handful of allies, including Poland) are fighting in Afghanistan (“The Afghan Conundrum,” Dec. 2-9): It’s good to see this paper explore issues that concern all Americans, not merely Polish Americans. To that end, I’d like to expand on Mr. Mikulski’s comments.
First, our operations in Afghanistan must be seen as part of a larger effort that encompasses our operations in Iraq and (if less obviously) our relations with countries such as Pakistan and Iran. In that context, what we do in Afghanistan will affect what happens in many other places.
Second, President Obama’s recent decision to send 34,000 more troops to Afghanistan represents, in my opinion, an unfortunate compromise driven by political expediency. Worse, in terms of strategy, the increase is unlikely to help us “win” the war. According to the military’s own counterinsurgency doctrine, defeating the insurgents in Afghanistan would require at least 500,000 troops. That suggests the U. S. should deploy roughly 120,000 additional troops (even taking into account available Afghan and allied forces). Assuming we did that, we would probably have to sustain the effort for many years, at a huge cost in lives and dollars—and with no certainty of eventual “success.” I don’t think America is willing, or able, to undertake such a long and costly commitment.

List otwarty do Rady Nadzorczej PACFCU

My, członkowie Polskiej Unii Kredytowej PAC, jesteśmy mocno zaniepokojeni sytuacją w naszej organizacji finansowej. W imieniu członków unia zarządzana jest przez Radę Dyrektorów. Zaufaliśmy 11 osobom w podejmowaniu decyzji w naszym imieniu. Mieliśmy nadzieję, że ich moralność, uczciwość i odpowiedzialność – którą wzięli na siebie wraz z przyjęciem tych funkcji – będzie służyła naszym interesom, tzn. członków oraz zgodna będzie ze statusem unii. Rada Dyrektorów nie wywiązuje się jednak ze swoich obowiązków. W związku z tym, my członkowie przeprowadziliśmy własne dochodzenie i oto jego wyniki:

Czytaj całość »

List do redakcji

Szanowna Pani Redaktor:
Jeżeli jest to możliwe, chciałbym przedstawić swój komentarz do listu zamieszczonego przez pana Gutowskiego.
Dziekuję panu za przedstawienie swojej opinii dotyczącej unii kredytowej. Wiem, że jest pan działaczem organizacji, która walczy o słuszną sprawę, sprawę przedstawiania fałszywego obrazu Polski i Polaków. Wydaje się więc, że walczymy o podobną sprawę, stosując być może rożne metody i mając innego przeciwnika.
Przez 2 lata próbowałem zrobić wszystko, aby poprawić sytuację w organizacji polonijnej, jaką jest Federalna Unia Kredytowa PAC. W rezultacie zwolniono mnie z rady dyrektorów.
Przytacza pan zdanie “Progress is when everybody pushes in the same direction”. Tak, ma pan rację. To byłoby idealne rozwiązanie, ale takie nie istnieje. To utopia. W Polsce komunistycznej wydawało się, że wszyscy popychali w tym samym kierunku. Czy było tak naprawdę? Dziś wiemy, jak skończyła się ta epoka. Tak samo wygląda to w unii kredytowej. Dopóki będzie to zarząd totalitarny, z przewagą władzy jednej osoby i grupą popierajacą ją bez wnikliwej oceny i analizy słuszności, dotąd będą pchać w jednym kierunku. Czy na pewno w dobrym? Nie mogę zaprezentować tu wszystkich szczegółów. Mogę powiedzieć, że mnie jako dyrektorowi odmawiano wglądu do dokumentów, na podstawie których można wyciagnąć wnioski, jak działa unia i jak nią dalej kierować. Status unii mowi o tym bardzo jasno, że każdy dyrektor ma prawo do obejrzenia i zapoznania się ze wszystkimi dokumentami. Każdy dyrektor odpowiada za swoje decyzje indywidualnie, a nie kolektywnie. W razie procesu sądowego, nikogo nie interesuje brak świadomości i tłumaczenie, że głosowałem zgodnie z wiekszością głosów. Mam tzw. fiduciary responsibility wobec członków i organizacji. Wynik każdego głosowania i komentarze powinny być umieszczane w sprawozdaniach z zebrań.
Zabraniano nam kontaktu z pracownikami i byłymi pracownikami. Czy można to tolerować w XXI wieku w wolnym kraju w organizacji należącej do członków? W takim układzie w pańskiej organizacji powinno się załatwiać wszelkie sprawy tylko w zarządzie i nie dopuszczać innych do żadnych protestów. Czy tak to wygląda?
Cytuje pan moją wypowiedź, że wszelkie moje próby, wnioski i spostrzeżenia pozostały bez echa. Wyjął to pan z kontekstu, bowiem członkowie pytali mnie w swoich listach, dlaczego pozwoliłem na takie zarządzanie i co sam zrobiłem, aby to zmienić. To była dla nich moja odpowiedż. Słusznie napisal pan, że obowiązkiem unii kredytowej jest prowadzić swoją dzialalność zgodnie z przepisami. Tak niestety nie jest.
Byłem w komisji wynagrodzeń, ale nie miałem prawa decydować o wynagrodzeniach.
Proponuje pan rozwiązywać problemy na walnych zebraniach. Wiem jak wyglądają te sprawy na walnym zebraniu z własnego doświadczenia. Problemy najczęściej nie ujrzą światła dziennego. Unia ma 8 tysięcy członków, na zebrania przychodzi garstka. Mam moralny obowiązek wobec siebie i członków, aby przedstawić publicznie tylko niektóre sytuacje w zarządzie unii. Proszę pamiętać, że my Polacy powinniśmy troszczyć się o swoje własne, wspólne dobro. Nie możemy ślepo zaufać kilku osobom. Każda organizacja, szczególnie finansowa, aby dobrze wykonywała swoją pracę, musi czuć kontrolę i zainteresowanie swoich członków. Inaczej, często wkracza korupcja i własny interes.
Zakończę cytatem z listu otwartego do Polonii autorstwa pana Radziłowskiego, który ukazał się również w ostatnim wydaniu Tygodnika:
“We need to become champions for the needs of our people”. Myślę, że ma to glęboki sens.
Z pozdrowieniami
Kazimierz Magda

Szanowna Pani Redaktor,

Jeżeli jest to możliwe, chciałbym przedstawić swój komentarz do listu zamieszczonego przez pana Gutowskiego.

Dziekuję panu za przedstawienie swojej opinii dotyczącej unii kredytowej. Wiem, że jest pan działaczem organizacji, która walczy o słuszną sprawę, sprawę przedstawiania fałszywego obrazu Polski i Polaków. Wydaje się więc, że walczymy o podobną sprawę, stosując być może rożne metody i mając innego przeciwnika.

Przez 2 lata próbowałem zrobić wszystko, aby poprawić sytuację w organizacji polonijnej, jaką jest Federalna Unia Kredytowa PAC. W rezultacie zwolniono mnie z rady dyrektorów.

Czytaj całość »

List do redakcji

List do Redakcji:
Droga Redakcjo, zwracam się z uprzejmą prośbą o umieszczenie mojej odpowiedzi na  list pana Gutowskiego.
Panie Gutowski, podzielam w części pańską filozofię, dotyczącą zarządzania instytucją, czy jak pan to nazwał spółką, której wlaścicielami są udziałowcy. Chociaż zarządzanie unią kredytową różni się od zarządzania spółką, to kilka porównań uczynił pan prawidłowo.
Listy, które czytelnicy przedstawili na łamach Tygodnika Polskiego, w tym również ja, tylko w ogólnym zarysie przedstawiły to, co ma miejsce w zarządzie naszej unii.  Zgadzam się z panem, że “udziałowcy, po oddaniu swoich glosów, przekazali swoje prawa wybranym Dyrektorom”. Dlatego bardzo ważna jest rola wszystkich członków w wyborach i pewność, że zarząd  został wybrany demokratycznie i zgodnie z wolą wyborców, według przepisów określonych w statucie.
Druga część pana zdania, że “(członkowie) nie maja prawa do narzekania, że zgłoszone przez nich wnioski nie zostaly przyjęte” nie jest prawdziwa. Członkowie nie tylko mają do tego prawo, ale i obowiązek zgłaszania swojego niezadowolenia i swoich wniosków, propozycji i sugestii, aby unia kredytowa, której są właścicielami spełniała wszystkie ich oczekiwania. Są sprawy, które należy załatwić lub zmienić natychmiast, nie czekając do zebrania, które odbywa się raz w roku. Jeżeli jest pan członkiem, to ma pan prawo zadawać zarządzającym pytania bezpośrednio do nich skierowane. Problem naszej unii polega na tym, że rzadko można otrzymać odpowiedź na nurtujace pytania i skargi.
Z powodu wielu problemów zaistniałych w tej organizacji, na łamach Tygodnika Polskiego ukazała się lawina listów. Nie zgadzam się z panem, że unia postąpiła słusznie, wycofując swoje ogłoszenia z gazety. Tygodnik Polski jest jedyną gazetą, w której każdy ma prawo się wypowiedzieć, bez względu na poglądy, o czym sam mógł się pan obecnie przekonać. Zachowanie unii, jak już wcześniej napisano, świadczy jedynie o chęci manipulowania mediami i lekceważeniu swoich członków.
Pan Magda nie był jedyną osobą, którą usunięto. Przed nim byli tez inni. Powód jest najczęściej ten sam. Nie wolno widzieć i zgłaszać żadnych nieprawidłowości, nie wolno dociekać prawdy. Utarło się powiedzenie, że z unią nikt nie wygra.
Przy okazji proszę przeczytać, co dzieje się w Centrum Słowiańsko Polskim w Nowym Jorku, gdzie jedna osoba zniszczyła calkowicie wiarę i zaufanie do tej organizacji. Reakcja społeczeństwa przeniosła się na ramy prasy i radia, dzięki czemu próbuje się uratować sytuację tam powstałą.
Na zakończenie chcę się ustosunkować do pana przykładu, mówiącego o pchaniu wózka. Starsze dzieci pchały wózek w jednym kierunku. Skąd mamy pewność, że był to kierunek  właściwy? A może to młodsze dziecko z drugiej strony wózka miało dużo większe wyczucie niż się wszystkim wydawało? Niech potwierdzeniem na to będzie wypowiedż 11 letniej Oli, która napisala w swoim liście do Tygodnika: “Ostatnio czytałam, że dyrektorka Unii Kredytowej wycofała reklamy z gazety. Nie myślę, że to była sluszna decyzja. Czytelnicy, jak i autorzy artykulów mają swoje opinie na ten temat. Jak tak dalej będzie Polonia się podzieli…” Brawa dla Oli. Problem polega tylko na tym, że Polonia już jest podzielona. Może wkrótce potrzebna będzie nowa unia kredytowa?
Z poważaniem,
Jolanta Choluj Pruette
Droga Redakcjo, zwracam się z uprzejmą prośbą o umieszczenie mojej odpowiedzi na  list pana Gutowskiego.
Panie Gutowski, podzielam w części pańską filozofię, dotyczącą zarządzania instytucją, czy jak pan to nazwał spółką, której wlaścicielami są udziałowcy. Chociaż zarządzanie unią kredytową różni się od zarządzania spółką, to kilka porównań uczynił pan prawidłowo.
Listy, które czytelnicy przedstawili na łamach Tygodnika Polskiego, w tym również ja, tylko w ogólnym zarysie przedstawiły to, co ma miejsce w zarządzie naszej unii.  Zgadzam się z panem, że “udziałowcy, po oddaniu swoich glosów, przekazali swoje prawa wybranym Dyrektorom”. Dlatego bardzo ważna jest rola wszystkich członków w wyborach i pewność, że zarząd  został wybrany demokratycznie i zgodnie z wolą wyborców, według przepisów określonych w statucie. Czytaj całość »

Wolność słowa

Czy naprawdę najłatwiej rozwiązać problem poprzez ograniczenie wolności słowa?
Odpowiedzi na postawione dzisiaj pytanie, udzieliła Unia Kredytowa PAC. Otóż redakcja Tygodnika Polskiego otrzymała list następującej treści:
Szanowna Pani Alicjo,
Pragniemy poinformować, że z dniem dzisiejszym Federalna Unia Kredytowa PAC odstępuje od naszej ustnej umowy, dotyczącej umieszczania reklam w gazecie “Tygodnik Polski”. Prosimy, aby od tego momentu nie publikować naszej reklamy.
Z poważaniem
Mariola Thiel
Można się domyślać, że jest to kara za publikowanie Listów do Redakcji od naszych czytelników, w których ośmielają się poddać krytyce personalne układy panujące w tejże instytucji. A zatem, mamy coś za coś. Za 100 dolarów – tyle, bowiem kosztowała Unię reklama w Tygodniku, Dyrekcja Unii pragnie ograniczyć wolność wypowiedzi czytelników, a tym samym wolność prasy w Stanach Zjednoczonych. Czy są to folwarczne zachowania osoby decydującej o tym, co wolno powiedzieć a co nie? Każdy ma prawo podzielić się swoimi doświadczeniami i wyrazić publicznie swoją opinię.
The First Amendment to the Constitution gwarantuje wolność prasy i zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz wolność rozpowszechniania informacji. Przepisy te formułują ogólny zakaz podejmowania przez organy państwowe ingerencji utrudniającej jednostce swobodne wyrażanie poglądów czy swobodne rozpowszechnianie informacji, w szczególności publikowanych w prasie. Nie ma ważniejszego filaru demokracji niż wolna i czynna prasa. Stany Zjednoczone cenią wolność prasy, i w niej upatrują podstawowy składnik demokratycznych rządów.
Jako redaktor naczelny uważam, że lepiej godzić się na pewien nieunikniony margines subiektywnych opinii w Listach do Redakcji, niż ryzykować cenzurowanie być może prawdziwych zdarzeń i ludzkich krzywd.
Próbowałam rozmawiać z panią Anitą Dul i niektórymi dyrektorami na tematy poruszane w listach, niestety spotkała mnie zdecydowana odmowa, jednoznaczne: Do gazety? NIE!
Jeśli Dyrekcja Unii nie zamierza odpowiedzieć na stawiane zarzuty przez autorów Listów do Redakcji (w tym przypadku swoich byłych pracowników i dyrektorów), to nie znaczy, że nasza lokalna polonijna gazeta zlikwiduje dział listów, a tym samym ograniczy wolność wypowiedzi swoich czytelników na różne tematy i problemy dotyczące życia naszej polonijnej społeczności. Oczywiście, trudno jest stawić czoła instytucji – podobno też naszej, polonijnej – która może, jak jej się podoba dać parę groszy, albo ukarać zabierając to, co dała.
Szanowni Czytelnicy Tygodnika Polskiego – z przykrością muszę stwierdzić, że Unia Kredytowa PAC wybrała formę szantażu finansowego jako kontroli wypowiedzi Czytelników zamieszczanych w Dziale Listów w naszej gazecie. Wycofanie reklamy z Tygodnika Polskiego, a tym samym nie informowanie Polonii o promocjach naszej Unii, na łamach lokalnej gazety, jest ordynarnym przykładem wymuszania na wydawcy cenzurowania wypowiedzi czytelników. Trudno pogodzić się z faktem straty, nawet tej niewielkiej kwoty, w sytuacji ogólnych problemów ekonomicznych, ale za żadną cenę nie powrócimy do cenzury, tak dobrze znanej z okresu minionej komunistycznej epoki; a Czytelników prosimy o wyrażenie opinii na temat zachowania się Unii Kredytowej PAC wobec Tygodnika Polskiego.
Pozdrawiam serdecznie
Alicja Karlic

Czy naprawdę najłatwiej rozwiązać problem poprzez ograniczenie wolności słowa? Odpowiedzi na postawione dzisiaj pytanie, udzieliła Unia Kredytowa PAC. Otóż redakcja Tygodnika Polskiego otrzymała list następującej treści:

Czytaj całość »

« Wcześniejsze Wiadomości